Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Wrocław
Pięć największych skandali sędziowskich w historii futbolu! Zwykłe pomyłki czy celowe oszustwa?

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Półfinałowe zwycięstwo Anglii z Danią w mistrzostwach Europy, zamiast pozytywnych emocji związanych z tym, że „futbol wraca do domu”, wzbudziło niesmak u kibiców na całym świecie. Wszystko przez decyzję holenderskiego arbitra Danny’ego Makkelie, który w dogrywce podyktował wątpliwą jedenastkę dla Synów Albionu, decydującą o ich awansie. To niestety nie pierwszy i nie ostatni raz, kiedy zamiast piłkarzy, to sędzia jest na ustach fanów. Pamiętacie te sytuacje?
Pięć największych skandali sędziowskich w historii futbolu! Zwykłe pomyłki czy celowe oszustwa?

Pięć największych skandali sędziowskich w historii futbolu! Zwykłe pomyłki czy celowe oszustwa?
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Ekwadorski przemytnik narkotyków

Mistrzostwa Świata w 2002 roku były najgorszymi w historii pod względem sędziowania. Sposób, w jaki gospodarze z Korei Południowej awansowali do półfinału turnieju budzi niesmak nawet blisko 20 lat po tych wydarzeniach. I o ile Polacy, których błyskotliwa taktyka „laga na Kałużnego” spaliła na panewce, zasłużenie przegrali z Azjatami w fazie grupowej, o tyle historie Włochów i Hiszpanów są diametralnie różne. Najpierw oszukani zostali ci pierwsi. W 1/8 finału w oparach skandalu zostali wyeliminowani z turnieju. Lista błędów ekwadorskiego arbitra Byrona Moreno jest długa: podyktował dla Koreańczyków rzut karny z kapelusza, nie uznał w dogrywce złotego gola strzelonego przez Damiano Tomassiego, a na dodatek wyrzucił z boiska Francesco Tottiego za symulkę, kiedy nie miał prawa nawet dobrze widzieć sytuacji, tak daleko był od pola karnego. Czy jednak na pewno mowa tu o błędach, a nie celowym działaniu? W późniejszych latach Moreno daleko było do wzorowego obywatela. Ekwadorska federacja zawiesiła go na 20 spotkań po koszmarnych pomyłkach w meczu krajowej ligi.

Ostatecznie skompromitował się jednak kilka lat później. Kiedy na nowojorskim lotnisku JFK celnicy dostrzegli nerwowo zachowującego się mężczyznę, od razu zdecydowali się go przeszukać. W 10 workach przyklejonych do jego brzucha, ud i pleców znaleźli 6 kilogramów heroiny. Byron Moreno trafił do więzienia, a Włoscy piłkarze bynajmniej go nie żałowali, pamiętając mu mecz sprzed ośmiu lat. – Sześć kilogramów narkotyków? Myślę, że tę heroinę to miał już na mundialu w 2002 roku, tylko nie w gaciach, tylko w krwiobiegu – śmiał się Gianluigi Buffon. Bezpośrednio po meczu jemu i jego kolegom zupełnie nie było jednak do śmiechu. – To bandyta, poza tym spójrzcie na niego, jak sędzia może być tak gruby? Mogliśmy zejść z boiska po godzinie, wiedzieliśmy że FIFA wyznaczyła go do sędziowania, żeby przepchnął Koreę – gotował się Christian Panucci. Cały świat kipiał z wściekłości razem z Włochami, ale okazało się, że to nie koniec skandali.

Egipska kradzież w biały dzień

Zaledwie cztery dni później w ćwierćfinale mundialu zmierzyła się Hiszpania z Koreą. W zasadzie to był mecz bez historii. Drużyna prowadzona przez Jose Camacho strzeliła trzy gole, a gospodarze nie mogli sobie z nią poradzić. Dlaczego zatem w półfinale mistrzostw świata zagrali Koreańczycy? Jak można się domyślić, zasługa w tym egzotycznego składu sędziowskiego – główny z Egiptu Ghamal Ghandour oraz jego asystenci z Trynidadu i Ugandy zrobili co w ich mocy, żeby przepchnąć dalej gospodarzy. Wymagało to sporo wysiłku – wypatrzenia „spalonych-widomo”, nieistniejących fauli czy uznania, że piłka będąca w boisku opuściła linię końcową, ale koniec końców im się to udało. Nie uznali żadnej prawidłowo zdobytej bramki przez Hiszpanów, a w serii rzutów karnych lepsza okazała się Korea.

– To był jeden z moich najlepszych meczów. Oczywiście, w niektórych sytuacjach mogłem niepotrzebnie posłuchać asystentów, ale obserwator dał mi notę 8,7! Mam bardzo czyste sumienie – mówił Ghandour po siedemnastu latach hiszpańskim mediom. Skoro to spotkanie było najlepszym w wieloletniej karierze tego sędziego, to całe szczęście, że nie musieliśmy oglądać jego popisów w egipskich rozgrywkach!

Najsłynniejszy gol-widmo

Mecz EURO 2020 z Danią to nie pierwszy raz, kiedy Anglicy przed własną publicznością w ważnym momencie korzystają na kontrowersyjnej decyzji sędziowskiej. Ich hasło „Football is coming home” odnosi się do mundialu z 1966 roku, ostatniego wielkiego sukcesu Synów Albionu. Gdyby nie azerski sędzia asystent Tofik Bahramow, futbol chyba nie miałby dokąd wracać. Remis, dogrywka, bicie głową w mur i pomoc ze strony arbitra? Brzmi znajomo? To samo wydarzyło się w finale mundialu przed 55 laty, w którym gospodarze mierzyli się z RFN. Geoff Hurst w 11. minucie dogrywki, przy stanie 2:2, strzelił tak, że piłka odbiła się od poprzeczki, linii bramkowej i wyszła w pole. Arbiter główny, Szwajcar Gottfried Dienst, był skonfundowany, ale wtedy dostrzegł energiczni sygnalizującego coś w jego kierunku asystenta, Tofika Bahramova.

Pod wpływem przedstawiciela ZSRR uznał najsłynniejszego gola-widmo w historii i gospodarze sięgnęli po mistrzostwo świata. Czy historia się powtórzy i kontrowersyjna decyzja Danny’ego Makkelie w konsekwencji pozwoli drużynie Garetha Southgate’a sięgnąć po upragniony tytuł? Eksperci z branży bukmacherskiej uważają gospodarzy za faworytów. Na przykład w firmie Totolotek, kurs na końcowy triumf Anglii to 1.7, a w przypadku wygranej Włochów za jedną postawioną złotówkę można zarobić 2,07 zł (minus podatek).

Swoją drogą ciekawe, mówiąc z przymrużeniem oka, dlaczego właściwie to narodowy stadion w Azerbejdżanie jest nazwany imieniem Tofika Bahramowa. Za zasługi na rzecz angielskiego piłkarstwa, powinien dostać swój obiekt przynajmniej w Leeds, Newcastle czy Birmingham. No bo przecież, w przypadku triumfu Anglików w EURO 2020, patronat nad Wembley trzeba zachować dla Danny’ego Makkelie i jego asystentów z VAR, którzy uznali, że za „padolino” Raheema Sterlinga gospodarzom należy się rzut karny.

Lincz w wykonaniu Mourinho

Anglikom, co oczywiście w pełni zrozumiałe, nie przeszkadzały okoliczności, w jakich awansowali do finału mistrzostw Europy. Co jednak w sytuacji, kiedy jednak arbiter podejmie decyzję nie po ich myśli? Wówczas potrafią być naprawdę nieprzyjemni. Boleśnie przekonał się o tym jeden z najlepszych arbitrów przełomu wieków, Szwed Anders Frisk. W 2005 roku w 1/8 finału Ligi Mistrzów prowadzona przez Jose Mourinho Chelsea trafiła na Barcelonę Franka Rijkaarda. Na Camp Nou to goście prowadzili 1:0, kiedy arbiter ze Szwecji w kontrowersyjnych okolicznościach wyrzucił z boiska najlepszego napastnika The Blues, Didiera Drogbę. To całkowicie zmieniło obraz spotkania, które ostatecznie padło łupem Blaugrany. Po końcowym gwizdku Friska, który przypieczętował wygraną Barcy 2:1, Jose Mourinho kompletnie stracił kontrolę nad swoim zachowaniem.

– W przerwie widziałem jak Rijkaard wchodził do pokoju sędziowskiego. Czy to przypadek, że na samym początku drugiej połowy Drogba wyleciał z boiska? – prowokował Mourinho, chociaż, jak się później okazało, jego słowa nie miały nic wspólnego z prawdą. Szkoleniowiec faktycznie usiłował porozmawiać z arbitrem, ale ten odesłał go z kwitkiem. Tej machiny już się nie dało zatrzymać. Frisk otrzymywał groźby śmierci od kibiców Chelsea, które dotyczyły także jego najbliższych. W obawie o bezpieczeństwo swoje i rodziny zdecydował się zakończyć karierę sędziowską, niewiele po tym, jak udanie posędziował chociażby finał mistrzostw Europy.

– Chciałbym przeprosić pana Friska, jeżeli w jakikolwiek sposób wpłynąłem na jego decyzję o zakończeniu kariery. Naprawdę mam nadzieję, że zmieni zdanie. Każdy popełnia błędy – przepraszał arbitra Drogba. Mourinho, nazwany później przez emerytowanego już arbitra „największym piłkarskim szkodnikiem”, nie zdobył się na taki gest, mimo, że ostatecznie Chelsea po wygranej w rewanżu wyeliminowała Katalończyków.

Wróg publiczny numer 1

Coś o hejcie mógłby powiedzieć też Howard Webb. Angielski sędzia, po tym jak w ostatniej minucie naszego meczu na EURO 2008 podyktował rzut karny dla Austrii, stał się wrogiem publicznym numer jeden w Polsce. Na jego temat wypowiadali się także, z dużą niechęcią politycy, w tym Donald Tusk. Patrząc z perspektywy czasu i znając wytyczne sędziowskie, które weszły w życie tuz przed turniejem, cała nagonka na policjanta z Sheffield była niesłuszna. Nie ma mowy o skandalu, jeśli już o lekkiej nadgorliwości. Polacy dali mu argument do wskazania na „wapno”. To jednak bynajmniej nie znaczy, że Anglicy nie umieszczają do dziś Webba na liście najgorszych sędziów w historii, jednak nie za sprawą meczu Polski z Austrią (który nikogo na Wyspach nie obchodził), tylko lokalnych popisów.

Najgłośniejsza historia dotyczy meczu z 2009 roku pomiędzy Manchesterem United a Tottenhamem. Spurs sensacyjnie prowadzili na Old Trafford 2:0, kiedy Webb podjął absurdalną decyzję, dyktując rzut karny dla Czerwonych Diabłów za domniemany faul bramkarza Heurelho Gomesa na Michaelu Carricku. – Spodziewałem się tradycyjnych protestów i zarzekania się, że nie było faulu ze strony piłkarzy Tottenhamu. Jednak kiedy zobaczyłem na twarzy Gomesa mieszankę szoku, niedowierzania i absolutnego niezrozumienia, wiedziałem, że się pomyliłem, że coś więcej musiało być na rzeczy – przyznał po latach. To był moment, który odwrócił mecz o 180 stopni, a Manchester ostatecznie wygrał 5:2.

To zdecydowało o mistrzostwie Anglii dla zespołu Sir Alexa Fergusona. I cóż z tego, że Gomes wybił piłkę spod nóg rywala w najczystszy z możliwych sposobów? – Sędzia po prostu to czuje, to był moment, który zmienił wszystko – przyznał sędzia. Ta decyzja była jednym z przyczynków dyskusji o wprowadzeniu systemu VAR, który w ostatnich latach znacznie zmniejszył liczbę błędów wypaczających wyniki spotkania. Niestety wciąż jednak nie wyeliminował ich całkowicie.


otomedia.pl



otojeleniagora.com © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl